piątek, 20 października 2017

Jesienny czas.

Za oknem gęsta mgła,z lekka wyłania się dom sąsiada.
Ale jest nadzieja,że bliżej południa pojawi się słoneczko.
Mój nastrój też taki przymglony.
 Moja N coś się do mnie nie odzywa tzn nie rozmawia ze mną na fb,pisze ,że nic  się nie dzieje.
Miała zadzwonić i nie mogę się doczekać na telefon.
Nie wiem, co się dzieje, nie chcę jej nagabywać ,bo może rzeczywiście nie ma mi nic do powiedzenia ,a mieszka z fajną rodziną i wolne chwile spędzają razem.
Ale jest mi trochę przykro,że nie ma mi nic do powiedzenia.
Poczekam jeszcze trochę i będę pisać znowu do niej.
Ale czuję taką zadrę w sercu...jak widzę ,że jest na fb ,...a nic nie pisze....
Odpędzam myśli na ten temat,ale bardzo mi brakuje  takiego codziennego kontaktu.

A na polu piękna złota jesień,fajnie ciepło,chociaż rano bardzo mglisto.
Byliśmy z mężem na działce ,mąż robił przy wodzie,doprowadzał ją do domku,a ja posadziłam czosnek,pograbiłam liście,posadziłam gałązki porzeczek,które dostałam od Marty ,trzymałam je w wodzie i puściły piękne korzonki.
Zobaczymy,czy się przyjmą,bo fajna odmiana.
Pozbierałam jabłka ,które leżały pod drzewami,a resztę zerwałam i strzepnęłam.
Bo trochę ich jeszcze było na gałęziach.


Mamy już parę skrzynek,które przerabiam.




A wcześniej było też trochę zbiorów jesiennych.


Buraki już prawie przerobione.
Wg Alis -buraki kiszone z kapustą-wykorzystałam do zrobienia takiego barszczyku z kapustą.Bardzo dobry i zdrowy.
Przepis na kiszone buraczki z kapustą na blogu u Alis.


Pożegnałam już ziemowity,które niedawno tak pięknie się prezentowały .


Kilka dni temu wybraliśmy się z synem do lasu.
Oj,jak sobie pospacerowałam!
Pod koniec nogi dały znać o sobie.
Zdana na łaskę i  niełaskę K - ponieważ ja mam problemy z orientacją i zgubiłabym się już za drugim drzewem - pochodziliśmy sobie trochę po lesie. Szukając grzybów trafiliśmy na głęboki wąwóz,który udało mi się pokonać,z czego jestem dumna,bo górka do pokonania była dosyć trudna.

A po drodze natknęliśmy się na piękne okazy mchu.Zdjęcie komórką nie oddaje całego uroku.


muchomorków






i rydze



No i tak leci dzień za dniem.
Wkrótce przyjedzie T ,który teraz jest na jakieś naukowej konferencji w Chorwacji i zahaczy o dom rodzinny.
Pojedziemy na Wszystkich Świętych do domu,na grób Mamy i pozostałych najbliższych.
Nie lubię tego czasu,bo staję wtedy oko w oko z rzeczywistością,w której już nie ma mojej mamy,a nawet ojca.
Zawieziemy bratu telewizor,który kupił mu T-jego chrześniak.
Bratu zepsuł się telewizor już dawno i jego renta nie starcza ,żeby sobie odłożył i kupił nowy,ale mój syn zawsze mu pomaga i teraz również tak postanowi  .
Chce go tez wspomóż trochę finansowo,bo dla brata każdy grosz to fortuna.
Jest schorowany ,bardzo dużo pieniędzy przeznacza na lek i na życie ledwo starcza.
Siostra mu nie pomaga,bo uważa,że tak sobie pościelił (czyli ,że jest sam)to teraz musi tak ,,spać,,
Myślę,że brat się ucieszy z tego telewizora,bo to jakiś kontakt ze światem.chociaż mówił,ze nie chce telewizora,bo nie będzie go stać na opłaty i zużycie prądu się zwiększy.
Zostało mu tylko słuchanie radia Maryja,więc choćby dlatego musimy go trochę wyrwać z tego świata,który sobie stworzył z konieczności.



15 komentarzy:

  1. Na pewno córka wkrótce się odezwie, pewnie ma gorszy dzień dlatego milczy. U Ciebie bardzo duży zbiór dorodnych jabłek, u mnie niestety na jabłoni było tylko kilka sztuk. Zaciekawił mnie przepis na kapustę z buraczkami, muszę poszukać przepis. Twój brat będzie szczęśliwy, kiedy dostanie telewizor, zawsze dla samotnego człowieka to okno na świat, a z opłatami na pewno sobie poradzi. Twój syn jest wspaniały i wrażliwy na los drugiego człowieka.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W każdej rodzinie jest przynajmniej jedna osoba, która wymaga wsparcia. Telewizor to dobra opcja, bo choć dla wielu ludzi wiara jest najważniejsza, to jednak nie może ona wypełniać całego życia.
    Po moich zimowitach już nie ma śladu, szybko przekwitły w tym roku.
    Ja też staram się korzystać z ładnej pogody, łapię słoneczko i ładuję akumulatory żeby do wiosny starczyło energii ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nos do góry!
    Jest jesień przecież - i każdy (ci młodsi też), częściej mają swoje "nicmisięniechce". Ja przyzwyczaiłam się już, że dzieci, które wyfrunęły z domu, mają swoją codzienność, z którą niekoniecznie chcą się dzielić. Nawet z najbliższymi.... Mają mnóstwo zajęć, nic specjalnego, ot życie...i wciąż mniej czasu na pogaduchy z nami. Dzielą się więc z nami tym co wyjątkowe lub odbiegające od schematu. A my tęsknimy za tymi codziennymi rozmowami o niczym i o wszystkim... I czekamy na sygnał. Taka normalna kolej rzeczy :-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu!
    Jako Mama bardzo tęsknisz za swoją córeczką a może faktycznie nie ma nic do powiedzenia. Wierzę, że się odezwie. U mnie w tym roku zero jabłek. Były śladowe ilości węgierek, gruszek, jabłek. Nie znam tego przepisu na buraczki. Zrobiłam 12 słoików litrowych ( buraczki+ delikatna zalewa octowa+ koperek i przyprawy)
    Twój syn to wspaniały chrześniak.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem Twoją tęsknotę. Moja córka mieszka za granicą daleko ode mnie za daleko. Ja jednak nie mam z nią codziennego kontaktu. Nie chcę jej osaczać codziennie, bo nie ma takiej potrzeby. Daj jej czas. Kocha Cię z pewnością. Zobaczysz zadzwoni lub porozmawia na fb kiedy będzie miała potrzebę. Podziwiam Was za taką ofiarność. To dobrze, że potraficie się dzielić z innymi. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, dziękując za odwiedziny na "Karuzeli", składam rewizytę. Ja nie mam konta na fb. ale za to widuję syna 2 razy dziennie, gdy wyprowadza swoje psy, mieszkające ze mną. Ponieważ nigdy nie był gadatliwy i wszystko trzeba było wyciągać wołami, to trudno nasze wymiany zdań nazwać rozmowami. Milczeniem córki się nie zadręczaj, bo zgodnie z powiedzeniem "brak wieści dobrym znakiem, bo złe nadlatują ptakiem." Jeżeli brat choruje, to być może jest na rencie(przy orzeczeniu o niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji-dawniej za PRL-u I grupa inwalidztwa) przysługują ulgi w opłatach rtv. Poza tym radio jeżeli jest na prąd to zużywa podobnie jak telewizor, tylko nie daje obrazu(argument za przyjęciem prezentu od chrześniaka),a jak na baterię, to też ją trzeba kupić, więc chyba nie o koszty tu chodzi. Nie przepadam za jabłkami(wolę gruszki), ale na widok tych czerwonych, ślinka mi pociekła. Pozdrawiam i do następnego spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój syn to dobry człowiek i na pewno jesteś z niego dumna:))córka może zapracowana i nie ma wiele czasu ale pewnie wkrótce się odezwie:))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam dzisiaj na krótki spacerze w lesie i tam nawet nie ma ładnej jesieni mimo, że liście się przebarwiają. Nasze, rodzime dęby już zrzuciły liście to znam, że mróz będzie szybko :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz ładne jabłuszka. Może znasz odmianę?

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj!Dawno tu nie byłam i bardzo żałuję!
    Twoje jabłuszka są takie czerwononiutkie i malutkie, że kojarzą mi się z choinką! Takie mój ojciec wieszał na niej.
    Nie martw się tak bardzo o dzieci, nie możemy się zamartwiać, mają swoje życie. Na Facebooku też nie koresponduję z córką, tam jest mało intymnie i zawsze boję się, że moje informacje będą publiczne. Może przesadzam, wybacz.
    Imponuje mi postawa Twojego syna. Miłość w rodzinie to podstawa!
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Duże zbiory... fajnie, że jabłka obrodziły... u mnie też chociaż nie mam tak dużo bo jabłonki młode :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Basiu..Poczytałam sobie wstecz ☺..Dużo się u Ciebie dzieje.Zbiory fajne,moje jabłka już dawno zleciały .W ubiegłym roku zrywaliśmy z drzewa do skrzynek ,tyle ich było.Ale odmiana taka że nie doczekały stycznia.W tym roku było mało,ale zrobiłam mus i zamroziłam.Z dziećmi tak czasami bywa.Ja też lubię, kiedy moje dzieci,odzywają się często.Ale zauważam ,że jak za dużo oczekuję ,to one mało mówią::))Tak się umówiliśmy,że jak coś się wydarzy to mają pisać ,dzwonić,mówić. Są młodzi ,mają swoje życie,ale z pewnością myślą o nas rodzicach☺☺.Pozdrawiam Basiu

    OdpowiedzUsuń
  13. Dawno u Ciebie nie byłam Basiu.
    A tu tyle nowości i taka piękna jesień i takie wspaniałe zbiory.
    Wszystkiego dobrego Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Młodzi nie lubią mówić o sobie. Poza tym spojrzenie na życie u ludzi młodych jest inne niż u ich rodziców.Jak młodzi poczują potrzebę, to się odezwą, a jeśli się nie odzywają, to znaczy, że nie mają o czym z nami rozmawiać, albo nie chcą, abyśmy zbyt dużo wiedziały. Ja już to zaakceptowałam i staram się żyć swoim życiem.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja z moim synem od dawna już nie rozmawiam codziennie ale nie dlatego, że przestaliśmy się kochać..stał się dorosły:):Ma własne życie:)Taka kolej losu...

    OdpowiedzUsuń

Lutowe migawki

Nie wiem ,czy lubię luty... Może czasami,za jego zimową szatę,która zachwyca ,po deszczowych,wietrznych dniach,takich niezimowych przecież....