...bardzo dyniowo się zrobiło.
Na mojej działeczce wyhodowała się tylko jedna dynia olbrzymka.Było mnóstwo kwiatów i nawet malutkich owocków ,ale z czasem wszystko gdzieś się zapodziało,pewnie cała energia poszła w tą jedną.
Odsiedziała swoje i zabrałam się do jej przetwarzania.
Cześć poszła do zamrożenia,może uda mi się kiedyś zrobić zupę z dyni...
A z reszty powstał przecier dyniowo-jabłkowy,który będę łyżeczką wybierać zimową porą ,jako delikatną przekąskę ,po raz pierwszy zamarynowałam kawałki dyni.
Zrobiłam dynię na ostro czyli z musztardą i miodem, i na słodko.
I teraz już wiem,że będę robić tą na ostro,bo smak wspaniały, a tamta druga jakaś taka mdła.
Uwielbiam robić przetwory...które często muszę sama zjadać...
Dynia bardzo okazała i miąższ ma duży, i w intensywnie pomarańczowym kolorze. A ile wspaniałych przetworów?! Zaciekawiłaś mnie, Basiu tą dynią z musztardą i miodem.Oj, nabrałam ochoty...Pozdrawiam Cię serdecznie
OdpowiedzUsuńDynia faktycznie ogromna. Uwielbiam z niej wszelkie przetwory. W tym roku moja spiżarnia pęka w szwach.
OdpowiedzUsuńJeszcze tylko kapusta do słoi, jutro kupuje 20 kg szatkowanej, zasolę a w czwartek do słoi. Została jeszcze do zrobienia botwinka. Potem to już podbieranie z zapasów.
Pozdrawiam:)
Ogromna i piękny kolor. Fajnie, w zimie będziesz się delektować swoimi smakami.
OdpowiedzUsuńReszta na zupę krem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bez dyni nie ma zimy :), moje nawet ładnie obrodziły, oby się dobrze przechowywały bo na razie miejsca w zamrażarce brak. Uwielbiam dynie :)
OdpowiedzUsuńSmacznie wygladają Twoje przetwory:))))Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńJa już jestem zmęczona robieniem przetworów. Piwnica pełna. Teraz czas na sprzątanie domu.
OdpowiedzUsuńJedna dynia, a tyle dobra:)
OdpowiedzUsuńłał!!!!
OdpowiedzUsuńchyba też przesadziłam z ilością zapraw- zobaczymy czy pojemy...
OdpowiedzUsuńPiękne przetwory. U nas w domu robiło się dynię na słodko-kwasno z octem, cukrem i goździkami. Była rewelacyjna! Ale ten śląski przysmak nie przyjął się w mojej rodzinie. Dzieci nie chciały, mąż nie chciał... Teraz robię przeciery.
OdpowiedzUsuń